Postanowiliśmy dać własną odpowiedź na demagogiczne zapowiedzi „tanich mieszkań”, budowanych przez państwo. Szkoda czasu na powtarzanie oczywistych argumentów przeciw takim inwestycjom: korupcji, marnotrawstwie i niskiej jakości inwestycji. Skupmy się na konkretach.

Wśród wielu obietnic pojawiła się i taka, że koszt budowy nie będzie przekraczał... dwóch tysięcy złotych za metr kwadratowy budynku. Co może robić wrażenie na kupujących mieszkania w cenie od pięciu -sześciu tysięcy złotych za metr (Warszawa), czy czterech (Białystok), natomiast dla inżynierów-praktyków jest całkiem zwyczajną, średnią ceną budowy niewysokiego, niezbyt głęboko posadowionego budynku mieszkalnego o przeciętnym standardzie wykończenia części wspólnych i w normalnych warunkach gruntowych. Bez uwzględniania kosztów nabycia nieruchomości oraz obsługi inwestycji, ale rządowe zapowiedzi również mówią o wykorzystaniu gruntów skarbu państwa.

 


 

Sztuką jest zejść poniżej dwóch tysięcy złotych za metr budynku. Półtora tysiąca jest ogromnym osiągnięciem.

My postanowiliśmy uzyskać sumaryczny koszt budowy domu dla Kowalskiego (ale z dużą rodziną) poniżej... tysiąca złotych za metr kwadratowy dla stanu deweloperskiego (elewacja wykończona, okna, drzwi zewnętrzne zamontowane, wewnątrz szlichty, instalacje, tynki). 
Dom ma mieć powierzchnię 198m², dwie kondygnacje, cztery sypialnie, dwie łazienki, pralnię, kotłownię oraz pokój dzienny z kuchnią i jadalnią.

Wychodząc z założenia, że dobry (w tym przypadku tani) projekt jest kluczem do powodzenia przedsięwzięcia postanowiliśmy zastosować następujące rozwiązania:
- brak podpiwniczenia (co może dać nawet i 20-25% oszczędności)
- prosta, wręcz prostacka, prostokreślna bryła
- elementy murowe, dostępne lokalnie
- stropy z płyt kanałowych z miejscowej wytwórni
- brak stropu nad piętrem
- stropodach w postaci jednospadowego wiązara kratowego z tarcicy sosnowej

 

 

Jedyną ekstrawagancją, na jaką sobie pozwoliliśmy jest balkon nad tarasem oraz dosyć duże okna, które można by zaprojektować jako tańsze o ok. 50%. Wstępna koncepcja i kosztorys wskazują, że... to może się udać!

P.S. Zaczęliśmy od oszczędności na wizualizacjach ;)